W sezonie zbiorów, zwykle pod koniec września i na początku października, na pola wychodziły całe rodziny. Prace wymagały skłonów i dźwigania koszy z bulwami, dlatego gospodarzom pomagali sąsiedzi i przyjezdni z miasta. Zbiory odbywały się przy zmiennej pogodzie — w suche, słoneczne dni praca była łatwiejsza, a gdy padało, robotnicy walczyli z błotem i zimnem.
Kto pracował przy wykopkach?
Obowiązki rozkładały się między mężczyzn, kobiety i dzieci; udział całej rodziny był normą. Sąsiedzi często organizowali wspólne dni pracy — jedno gospodarstwo zapraszało pomoc, a potem rewanżowano się, gdy następowała kolej na drugie. W czasach PRL do wykopków angażowano również młodzież; dla wielu uczniów był to dzień wolny od zajęć szkolnych i okazja do zabawy.
Jak przebiegał zbiór i transport ziemniaków?
Przed erą maszyn mówiło się o pracy z motykami i o kopaczce ciągniętej przez konie. Wyciągnięte z ziemi bulwy zbierano do plecionych koszyków, które następnie wysypywano na wóz i wozem przewożono do gospodarstwa. Po pojawieniu się traktorów część prac ułatwiono, lecz sortowanie i ręczne wybieranie ziemniaków pozostało powszechne.
Jak przechowywano ziemniaki po wykopkach?
Po zebraniu plony trafiały do piwnicy lub poddawano je praktyce kopcowania. Kopcowanie polegało na przygotowaniu dołu, układaniu ziemniaków i szczelnym przykryciu ich naprzemiennie warstwami ziemi i słomy. Taka metoda chroniła bulwy przed przemarzaniem w czasie zimy i pozwalała gospodarstwom zachować zapasy na dłużej.
Zwyczaje i zakończenie dnia pracy
Po ciężkim dniu palono ognisko, by spalić pozostałości roślinne i upiec ziemniaki. Pieczone w żarze kartofle wydobywano jeszcze gorące, często z popiołem na skórce. Wokół ogniska odbywały się zabawy — w niektórych miejscach praktykowano nawet skoki przez ogień — a posortowane ziemniaki odkładano do dalszego przechowania.
W Polsce istnieje duża różnorodność bulw; w kraju uprawia się ponad 200 odmian ziemniaków.